In vitro: zgoda na utworzenie zarodka powinna być nieodwołalna

Rząd przyjął ustawę o In vitro. Dla jednych zbyt liberalną, dla innych zbyt konserwatywną. Po kilku latach pracy nad detalami podobnych projektów w poprzedniej kadencji Sejmu, mogę się tylko ucieszyć i wyrazić nadzieję, że Sejm i Senat na poważnie potraktuje szansę, jaką niesie ze sobą projekt rządowy, i szybko uchwali możliwie dobrą ustawę. A dobra to taka, która nie ograniczając skuteczności i bezpieczeństwa metody, uwzględni dylematy i wątpliwości wyrażane przez bardziej konserwatywną część Sejmu.

A dylematów jest sporo. Jednym z nich są kwestie zgody - wymaganej przez prawo medyczne - na poszczególne świadczenia zdrowotne w ramach procedury In vitro. W artykule GW eksperci np. narzekają, że przy przeniesieniu utworzonego In vitro zarodka do macicy przyszłej matki małżonkowie i partnerzy nie są traktowani jednakowo. Małżonkowie są pytani (ponownie) o zgodę, a partnerzy - już nie. Wniosek: mamy do czynienia z nierównym traktowaniem.



Z etycznego punktu widzenia jednak nie o tę nierówność chodzi. Zasadnicza wątpliwość dotyczy tego, czy po utworzeniu zarodka w ogóle należy jeszcze pytać o jakąkolwiek zgodę – tak małżonka, jak i partnera. Wyobraźmy sobie parę, bezdzietną, która decyduje się na In vitro. Procedura trwa kilka miesięcy. W międzyczasie dochodzi do konfliktu między małżonkami. Postanawiają się rozstać, a przynajmniej - on już nie chce dziecka. Tymczasem zarodki są utworzone i czekają na zabieg przeniesienia do ciała przyszłej matki. Ona chce dokończyć procedurę i urodzić dziecko, on wycofuje zgodę. Co z zarodkami? Czy kobieta ma prawo użyć zarodków? Noszą geny obojga małżonków. Co z alimentami, kwestią ojcostwa?

Tych dylematów unikniemy, jeśli będziemy prowadzić ustawę jako regulację prawną w zakresie wspomaganej prokreacji, starając się naśladować proces naturalny. W naturze po zapłodnieniu, choć przed implantacją zarodka mężczyzna nie może wycofać zgody na wspólne dziecko. Powstały zarodek implantuje się w macicy i rozwija się ciąża. Tak też powinno być w tej ustawie: małżonkowie i partnerzy powinni być zrównani - nie w prawie do wyrażania zgody na przeniesienie i implantację zarodka, ale w braku prawa do zmiany decyzji po utworzeniu zarodka.

Para, zanim przystąpi do In vitro, powinna uzyskać pełną informację o zabiegu, jego konsekwencjach, możliwych scenariuszach rozwoju zarodków i ciąży, a także wyrazić wszystkie potrzebne zgody, aby nie doprowadzać do nierozwiązywalnych i trudnych moralnie dylematów, oraz aby pozwolić w możliwie szerokim zakresie korzystanie z już istniejących przepisów prawa rodzinnego.

Link do wspomnianego w tekście artykułu w Gazecie Wyborczej, http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17547876,Rzad_przyjal_projekt_ustawy_o_in_vitro__Leczenie_dostepne.html?lokale=local#BoxNewsLink
Trwa ładowanie komentarzy...