Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za śmierć Dominika. Wszystkie podobne przypadki, szczególnie, jeśli dotyczą dzieci, okrywają nas, dorosłych, nas, polityków, wstydem i hańbą. Największa odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy bez zahamowań z mównicy sejmowej, publicznie, wyrażają pogardę, niechęć i agresję wobec mniejszości, w tym wobec osób z grupy LGBT. Każda taka wypowiedź to polityczne przyzwolenie na homofobię i agresję powodowaną homofobią.
Jestem ciekawa, co czują prawicowi politycy, czytając historię Dominika. Co czują autorzy najbardziej obraźliwych wypowiedzi o gejach, lesbijkach i osobach trans; co czuje pani poseł Pawłowicz, Kempa, pan poseł Stanisław Pięta, co czuje, a przede wszystkim co zamierza prezydent elekt Andrzej Duda, który podobnie jak jego koledzy i koleżanki z PiS nie kryje się ze swoją homofobią; w kampanii zapytany czy homoseksualiści mogliby pracować w jego kancelarii powiedział, że nie wyobraża sobie, aby ktoś półnagi paradował po jego biurze (z wywiadu dla „Rzeczypospolitej").
Nie wiemy, czy Dominik był homoseksualny, ale tak był postrzegany i dlatego był prześladowany. Prześladowanie z nienawiści na pewno nie jest aktem chrześcijańskim, nie w religii gdzie Bóg jest miłością, a jednak - tak było także w historii - ludzie robią to w imię Najwyższego. Wylewają swoją nienawiść na bliźniego, wykrzykując imię Boga, a nawet wierząc, że On jest zadowolony z gnębienia "niewiernych/ niemoralnych". W tej sytuacji ważne jest, jak do sprawy odnosi się Kościół - nie jest to wcale pytanie retoryczne, jeśli wziąć pod uwagę walkę polskich hierarchów "z genderem" i oficjalnie wyrażaną nieufność wobec każdego aktu legislacji zawierającego słowo "równość". Ale jeszcze ważniejsze, jak odnosi się do tej historii państwo. Państwo wyrażane i symbolizowane przez konkretne wypowiedzi i decyzje konkretnych ludzi, którzy wykonują swoją pracę w centralnych i lokalnych urzędach, szkołach, inspekcjach, komisjach i domach pomocy.
Nie mam żadnych wątpliwości, że Polska na polu równości ma jeszcze wiele do zrobienia. Potrzebujemy nie tyle nowego prawa, co stosowania już istniejącego, szkoleń dla urzędników i nauczycieli, ulotek informacyjnych dla rodziców, informatorów dla policjantów, prokuratorów i sędziów. Bo przecież polskie prawo mówi jasno, że nikogo nie wolno dyskryminować z jakiejkolwiek przyczyny. Że wszyscy są równi wobec prawa. Mamy to napisane w polskiej Konstytucji. Najwyższy czas dać odpór fałszywym patriotom, którzy w jednej ręce ściskają polską flagę, a drugą biją "pedałów".
