O autorze
Europosłanka EPP, była Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania w Kancelarii Premiera Donalda Tuska. Doktor biologii i pracownik naukowy. Autorka opracowań, podręczników i leksykonów dla młodzieży szkolnej i nauczycieli, które przybliżały biologię człowieka. Urodzona na Warmii i Mazurach. Wielkopolanka i poznanianka z wyboru, od 20 lat mieszka w aglomeracji poznańskiej. Radna Rady Powiatu Poznańskiego (2006/2007), Posłanka na Sejm VI i VII kadencji. W czasie pracy parlamentarnej pracowała nad ustawami wspierającymi łączenie pracy zawodowej z życiem rodzinnym (ustawa żłobkowa), ustawami zdrowotnymi (in vitro) oraz oświatowymi. Autorka ustawy kwotowej, zapewniającej minimum 35% udział kobiet i mężczyzn na listach wyborczych.

Siła nienawiści

Jestem ciekawa, co czują ci prawicowi politycy i publicyści, którzy nie kryją swojej pogardy do mniejszości seksualnych, po tragicznej historii 14-letniego Dominika z Bieżunia. Wyobrażam sobie natomiast, co mogą powiedzieć: winne kondominium, III RP i Tusk.

To nie jest pierwsza śmierć nastolatka, który nie wytrzymał mowy nienawiści, kierowanej do niego przez rówieśników, a Polska nie jest jedynym krajem, gdzie do takich zdarzeń dochodzi. Pytanie, co może zrobić państwo, aby ten rosnący strumień hejtu, który z sieci wylewa się do realu, zahamować lub chociażby zmniejszyć. Przecież znamy mechanizmy plenienia się zła, które znajduje swój początek w pogardzie, poczuciu wyższości, nietolerancji dla odmienności. Nieprzypadkowo na mowę nienawiści narażone są mniejszości: religijne, etniczne, narodowe, seksualne, ale też wszyscy fizycznie słabsi: kobiety, dzieci, starsi, chorzy, niepełnosprawni. Od słów łatwo przejść do czynów, gdy atmosfera niechęci gęstnieje i zaczyna dusić ofiarę, zabiera jej powietrze i przestrzeń do działania w sensie przenośnym i dosłownym. Jedni bronią się agresją, krzykiem, inni wycofują się, kulą i kurczą, a w skrajnych przypadkach odbierają sobie życie.



Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za śmierć Dominika. Wszystkie podobne przypadki, szczególnie, jeśli dotyczą dzieci, okrywają nas, dorosłych, nas, polityków, wstydem i hańbą. Największa odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy bez zahamowań z mównicy sejmowej, publicznie, wyrażają pogardę, niechęć i agresję wobec mniejszości, w tym wobec osób z grupy LGBT. Każda taka wypowiedź to polityczne przyzwolenie na homofobię i agresję powodowaną homofobią.

Jestem ciekawa, co czują prawicowi politycy, czytając historię Dominika. Co czują autorzy najbardziej obraźliwych wypowiedzi o gejach, lesbijkach i osobach trans; co czuje pani poseł Pawłowicz, Kempa, pan poseł Stanisław Pięta, co czuje, a przede wszystkim co zamierza prezydent elekt Andrzej Duda, który podobnie jak jego koledzy i koleżanki z PiS nie kryje się ze swoją homofobią; w kampanii zapytany czy homoseksualiści mogliby pracować w jego kancelarii powiedział, że nie wyobraża sobie, aby ktoś półnagi paradował po jego biurze (z wywiadu dla „Rzeczypospolitej").

Nie wiemy, czy Dominik był homoseksualny, ale tak był postrzegany i dlatego był prześladowany. Prześladowanie z nienawiści na pewno nie jest aktem chrześcijańskim, nie w religii gdzie Bóg jest miłością, a jednak - tak było także w historii - ludzie robią to w imię Najwyższego. Wylewają swoją nienawiść na bliźniego, wykrzykując imię Boga, a nawet wierząc, że On jest zadowolony z gnębienia "niewiernych/ niemoralnych". W tej sytuacji ważne jest, jak do sprawy odnosi się Kościół - nie jest to wcale pytanie retoryczne, jeśli wziąć pod uwagę walkę polskich hierarchów "z genderem" i oficjalnie wyrażaną nieufność wobec każdego aktu legislacji zawierającego słowo "równość". Ale jeszcze ważniejsze, jak odnosi się do tej historii państwo. Państwo wyrażane i symbolizowane przez konkretne wypowiedzi i decyzje konkretnych ludzi, którzy wykonują swoją pracę w centralnych i lokalnych urzędach, szkołach, inspekcjach, komisjach i domach pomocy.

Nie mam żadnych wątpliwości, że Polska na polu równości ma jeszcze wiele do zrobienia. Potrzebujemy nie tyle nowego prawa, co stosowania już istniejącego, szkoleń dla urzędników i nauczycieli, ulotek informacyjnych dla rodziców, informatorów dla policjantów, prokuratorów i sędziów. Bo przecież polskie prawo mówi jasno, że nikogo nie wolno dyskryminować z jakiejkolwiek przyczyny. Że wszyscy są równi wobec prawa. Mamy to napisane w polskiej Konstytucji. Najwyższy czas dać odpór fałszywym patriotom, którzy w jednej ręce ściskają polską flagę, a drugą biją "pedałów".
Trwa ładowanie komentarzy...