Ale pasztet!

No i mamy pasztet - przyszła pani premier nie jest autorką rządu, który właśnie poznaliśmy. Nie jest nawet konsultantką w tej sprawie, bo kiedy wodzowie z PiS wybierali ministrów, Beata Szydło stała w kolejce w mięsnym. Jak sama stwierdziła kupowała… pasztet. Szydło została potraktowana przez kolegów jak wiele kobiet w polityce i biznesie, czyli protekcjonalnie i lekceważąco. Może nie jak paprotka, bardziej pionek na szachownicy. W tej grze symulacyjnej wylosowała kartkę z napisem "premier", ale to nie ona jest master of puppets.

Niezależnie od intencji, zdolności, zasług dla swojej partii, jej pole manewru jest ograniczone, moc decyzyjna - słaba. Coś jak w rządach niektórych odległych państw, gdzie nikt nie wymienia nazwisk premierów ani prezydentów jako odpowiedzialnych za zapadające decyzje rządu, tylko szefów ich ugrupowań politycznych - szefów, którzy formalnie nie pełnią żadnej funkcji, ale jednak pociągają za sznurki swoich lalek.



Dobrze, że w rządzie są kobiety, w tym tak merytoryczne i doświadczone, jak Elżbieta Rafalska czy Anna Streżyńska. Dobrze że jest Konrad Szymański, zapamiętany przez wielu – jako polityk merytoryczny i pracowity. Szkoda, że zajmowane kiedyś przeze mnie stanowisko ministra ds. równego traktowania – w ogóle nie jest uwzględnione w rządowej układance. A z drugiej strony, może to i dobrze, bo zgodnie z ustawą nadzorowałaby je Beata Kempa. Dopiero byłby pasztet!

Ale Macierewicz jako szef MON - to niewątpliwe wisienka na wielkim pasztetowym torcie. Człowiek, który zdemontował polski wywiad, przy okazji upubliczniając nazwiska naszych agentów i informatorów, który bredził przez kilka lat o zamachu w Smoleńsku, który ma szaleństwo wypisane na twarzy, będzie odpowiadał za nasze - Polaków - bezpieczeństwo! Raport Macierewicza kosztował skarb państwa (czyli nas – podatników) już kilkaset tys zł, bo poszkodowani wytoczyli Polsce procesy, które - jeden po drugim - wygrywają. Ile jeszcze będzie kosztował nas Antoni Maciarewicz? Kto zapłaci za następne jego decyzje i działania?
Przy tej nominacji wszystkie inne są po prostu mało istotne; bo Macierewicz z władzą ministra i to w tak wrażliwym resorcie, w resorcie który już raz skompromitował przy okazji kompromitując Polskę, to konkretne zagrożenie, pierwsze, przed którym powinien nas bronić szef MON. Mimo więc, że przyszła premier żartuje o pasztecie, mnie do śmiechu nie jest. Nie jest śmieszno, tylko straszno.

I już na koniec słowo do przyszłego ministra finansów Pawła Szałamachy, który przed kamerą stwierdził uprzejmie, że wreszcie Poznań będzie miał swojego ministra, bo go do tej pory nie miał. Po pierwsze nie każdy, kto skończył studia w Poznaniu jest od razu poznaniakiem. A po drugie to nieprawda, bo z Poznania była w poprzednich rządach i premier, i minister edukacji; ministrem w kancelarii premiera była także niżej podpisana, mieszkanka poznańskich Jeżyc.

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...