O autorze
Europosłanka EPP, była Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania w Kancelarii Premiera Donalda Tuska. Doktor biologii i pracownik naukowy. Autorka opracowań, podręczników i leksykonów dla młodzieży szkolnej i nauczycieli, które przybliżały biologię człowieka. Urodzona na Warmii i Mazurach. Wielkopolanka i poznanianka z wyboru, od 20 lat mieszka w aglomeracji poznańskiej. Radna Rady Powiatu Poznańskiego (2006/2007), Posłanka na Sejm VI i VII kadencji. W czasie pracy parlamentarnej pracowała nad ustawami wspierającymi łączenie pracy zawodowej z życiem rodzinnym (ustawa żłobkowa), ustawami zdrowotnymi (in vitro) oraz oświatowymi. Autorka ustawy kwotowej, zapewniającej minimum 35% udział kobiet i mężczyzn na listach wyborczych.

List otwarty do Minister Pracy i Polityki Społecznej Elżbiety Rafalskiej

Była pełnomocnik rządu ds. równego traktowania, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz podpisuje konwencję antyprzemocową
Była pełnomocnik rządu ds. równego traktowania, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz podpisuje konwencję antyprzemocową Fot: autorka
Szanowna Pani Minister! Na pewno pamięta Pani czasy, gdy razem pracowałyśmy w polskim Sejmie, wracałyśmy do swoich rodzin z Warszawy tym samym pociągiem i gdy, mimo bycia w przeciwstawnych klubach politycznych, potrafiłyśmy spokojnie rozmawiać. Nie zawsze się z Panią zgadzałam, ale zawsze ceniłam za merytoryczne i wyważone podejście do spraw, którymi się zajmowaliśmy. Ucieszyłam się, że to Pani została Ministrem Pracy i Polityki Społecznej, bo wierzyłam, że nie pozwoli Pani, aby polityka i ideologia przesłoniły to, co powszechnie nazywamy dobrem wspólnym. Dlatego aż trudno mi uwierzyć, że jako pierwsza oficjalnie ogłosiła Pani poparcie dla decyzji o wypowiedzeniu przez Polskę konwencji stambulskiej, zwanej potocznie antyprzemocową.

Pani Minister! Ta konwencja, którą 18 grudnia 2013 roku podpisałam w Strasburgu w imieniu polskiego rządu, na corocznej sesji UN Women ONZ została uznana za złoty standard polityki antyprzemocowej. Dlaczego akurat ta? Ponieważ w tym dokumencie po raz pierwszy wyraźnie i jednoznacznie powiązano zwalczanie przemocy wobec kobiet z polityką równościową. Konwencja słusznie zakłada, że przekonanie o idei niższości kobiet zwiększa prawdopodobieństwo przemocy, a świadomość swoich praw, niezależność finansowa kobiet daje im większe szanse na unikanie przemocy lub poradzenie sobie z tym problemem, gdyby ich spotkał. Rozdział o prewencji, w którym mówi się o edukacji, podnoszeniu świadomości dotyczącej równych praw kobiet i mężczyzn, w którym wyraźnie mówi się, że nie można tradycji ani religii używać do usprawiedliwiania przemocy - jest według mnie najcenniejszą częścią Konwencji. Jednocześnie to ten właśnie rozdział ma być powodem, dla którego Polska ma Konwencję wypowiedzieć.

Kiedy, będąc Pełnomocnikiem Rządu ds. Równego Traktowania, przygotowywałam Konwencję do podpisu, jej przeciwnicy huczeli, że nie możemy podpisać ani ratyfikować Konwencji, bo w kilku punktach jest sprzeczna z polskim prawem. Chodziło o tryb sciągania za gwałt i prawo własności. Oba konflikty prawne rozwiązaliśmy: zmieniliśmy tryb ścigania za gwałt na ściganie z urzędu i umożliwiliśmy, aby to sprawca przemocy opuszczał mieszkanie, a nie jego ofiara.
W trakcie przygotowań do podpisu objechałam całą Polskę, gdzie w każdym województwie odbyła się przynajmniej jedna regionalna konferencja na temat zwalczania przemocy. W konferencjach uczestniczyli policjanci, lekarze, przedstawiciele sądów, przedstawiciele samorządów, zespołów interdyscyplinarnych, pracownicy socjalni, kuratorzy sadowi, działacze pozarządowi i inni - dyskutowaliśmy o tym jak sprawdza się wprowadzone prawo, co działa, a co trzeba zmienić. W Kancelarii Premiera, ale też w resortach odpowiedzialnych za różne aspekty zwalczania przemocy - spraw wewnętrznych, zdrowia, sprawiedliwości i pracy - odbywały się merytoryczne dyskusje nad projektami i legislacją w tym zakresie. Polska miała legitymację, by podpisać tę Konwencję także dlatego, że w ostatnich latach istotnie zmieniliśmy prawo, wprowadzając przepisy dotyczące stalkingu, przemocy seksualnej w Internecie, pedofilii itp., a także resortowe i samorządowe projekty dotyczące zwalczania przemocy i ochrony ofiar przemocy oraz zajęć korekcyjnych dla sprawców.
Ratyfikowanie Konwencji było złożoną na Radzie Europy deklaracją, że przepisy zawarte w Konwencji są przez nas akceptowane, wdrożone w postaci prawa krajowego i że zobowiązujemy się ich przestrzegać oraz sprawozdawać z ich wykonania na forum międzynarodowym. Polska - co podnosili wielokrotnie przeciwnicy Konwencji - ma prawie pełne pokrycie jej przepisów w prawie krajowym, a więc ta deklaracja nie jest pusta.

Nie mogę pojąć, dlaczego teraz, kiedy mogliśmy, dzięki pracy w ostatnich 10 latach, ratyfikować tę ważną Konwencję, mielibyśmy ją wypowiadać? Z którą częścią Konwencji obecny rząd się nie zgadza? Z którą częścią Konwencji nie zgadza się Pani, Pani Minister? Przecież to Pani podlega ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i Krajowy Program Działań w zakresie zwalczania przemocy w rodzinie. Słusznie - zgodnie z Konwencją!- chce Pani, abyśmy mówili o przemocy domowej a nie przemocy w rodzinie. Ale dlaczego mamy wypowiadać Konwencję?

Z powodu występującego w niej pojęcia płci kulturowej? Dla Pani „płeć jest kategorią biologiczną, a nie kulturową”. Ale przecież zgodzi się Pani z tezą, że człowiek funkcjonuje nie tylko w wymiarze biologicznym, ale także kulturowym i społecznym. Fakt posiadania cech psychicznych, społecznych, kulturowych nie odziera nas z płci biologicznej - i odwrotnie. Jedno drugiemu nie przeszkadza. Żyjemy w społeczeństwach, które są w określony sposób zorganizowane, przez prawo, obyczaj, tradycje, religię. Przecież to fakt. Faktem jest także, że sposób funkcjonowania kobiet i mężczyzn w tych społeczeństwach różni się w obrębie świata, jest inny w poszczególnych państwach, religiach. Czy minister pracy może twierdzić, że płeć ma wymiar jedynie biologiczny?

Pani Minister! Wypowiedzenie Konwencji to poważny krok, który musi mieć reperkusje międzynarodowe. Konwencja stambulska to dobrze znany w świecie dokument o rosnącej popularności, do którego przystąpiły już 42 kraje Rady Europy. Podpisały ją wszystkie kraje Unii Europejskiej, 14 krajów Unii już ją ratyfikowało, a kolejne 14 przygotowuje się do ratyfikacji.. Komisja Europejska już w zeszłym roku podjęła decyzję, że ze względu na wagę tematu i jakość tego dokumentu, cała Unia Europejska przystąpi do Konwencji, jako strona. Ratyfikacja Konwencji przez Unię będzie wymagała zgody u wszystkich państw członkowskich. Wszystkie poparły Konwencję więc wydawało się, że to będzie formalność - ale nie. Wygląda na to, że Polska, jako jedyny kraj UE i Rady Europy, nagle, ni z tego ni z owego, wypowie Konwencję. Bo nasi politycy nie wierzą w istnienie społecznych aspektów płci, nie odróżniają pojęć: stereotypy płciowe, orientacja seksualna i tożsamość płciowa i w przepisach zakazujących przemocy wobec kobiet widzą atak na rodzinę.

Pani Minister! Pani może to zatrzymać. Polityka antyprzemocowa to plenipotencja ministra pracy. Proszę nie pozwolić, aby Polska rezygnowała z deklaracji, złożonych na forum Rady Europy - deklaracji popartej przepisami - że przemoc wobec kobiet i przemoc domową będzie zwalczać w sposób skuteczny i otwarty.

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz
posłanka do Parlamentu Europejskiego
była Pełnomocnik Rządu ds. Równego traktowania
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...